rr-odkowa
Blog > Komentarze do wpisu

Aminatta Forna - "Kamienie przodków"

 

Abie przybywa z Londynu do Afryki, by zobaczyć kawowe plantacje Kholifa Estates, które kiedyś należały do jej dziadka. Pamięta to miejsce z dzieciństwa, a teraz ma je objąć w posiadanie. Stojąc wśród zniszczonych krzewów, dziewczyna wsłuchuje się w głosy z przeszłości. Historię rodziny poznaje dzięki opowieściom ciotek - Asany, Mariamy, Hawy i Serah - corek czterech z jedenastu żon dziadka. Powieść "Kamienie przodków" splata losy kraju i kilku kobiet, które - bez wrzawy i rozgłosu, niemal w tajemnicy - próbują zmienić swoje przeznaczenie. 

Tyle opis z okładki. 


Od kilku dni chodziłam z tą książką w głowie i dzisiaj postanowiłam coś o niej napisać, bo każdego dnia mam myśli poukładanych coraz mniej i za kilka dni już pewnie nic bym nie napisała. Niemniej nadal nie wiem co powinnam napisać. Z jednej strony zachwyciła mnie ta powieść - napisana jest przepięknym, delikatnym językiem. Fotograficzne opisy z wielką precyzją pokazują Afrykę od lat 20-tych XX wieku do początków obecnego stulecia. Rzadko trafiają mi się książki tak ładnie napisane. Oto malutki przykład:

"Na niebie księżyc wtapiał się w ciemniejący błękit. Niektórzy mężczyźni mają skórę świetlistą niczym blady cień księżyca, tańczący na nagim ciele, powiedziała. Mężczyźni owi żeglują w swych domach po morzu i są bardzo chudzi, ponieważ jedzą wyłącznie ryby i piją słoną wodę. [....] Wyczuwałam go. Wyczuwałam tego księżycowego człowieka, gdy uniósł głowę i ruszył za nami. Otarłam łydkę o powalony pień, moje stopy z tupotem deptały podłoże, pajęczyny czepiały się mojej twarzy, gdy ciągnęłam Alusaniego za sobą. Ostatecznie jednak byliśmy bezradni niczym chrabąszcze w pazurach kota. Nie tknął Alusaniego ani mnie. Stanął przed nami. Zatrzymaliśmy się. Zamarliśmy w bezruchu. Czekaliśmy. Patrzyłam na niego i poza niego, daleko. Przykucnął i wsunął dłoń w fałdy spodni. A potem ofiarował nam dar na wyciągniętej dłoni. W pierwszej chwili poraziły mnie jego świetliste oczy niezwykłego koloru - jak woda."

Ładne prawda? I drugi - bardziej "fotograficzny" fragment:

"Przecinamy ulicę przy rondzie: popękany beton, porośnięty żółtą, sypiącą nasiona trawą. Dwóch mężczyzn zmaga się z wózkiem ręcznym, jeden popycha, drugi ciągnie. Ich mięśnie pod nagą skórą błyszczą od potu. Mężczyzna z małpką na łańcuchu. Zwierzątko, ku memu zaskoczeniu, skacze naprzód - drobny, pomarszczony pyszczek jak twarz staruszka i głos jak dziecięcy płacz. Straganiarze sprzedający jedzenie. Jakiś mężczyzna stoi obok beczki z wodą. Cynowy kubek zwisa na sznurku. Mój ojciec przywołuje mężczyznę psykaniem. Czekamy, podczas gdy on podtacza ciężką beczkę. Chwilę to trwa. Ojciec pije pierwszy, a po nim kolejno my."

Urzekła mnie Afryka opisana przez A. Fornę. Życie, tak różne od naszego, zwyczaje, wierzenia, kompletnie inny, egzotyczny świat. Wcześniejsze, znane mi książki traktujące o Afryce były pisane przez ludzi, którzy spędzili tam jakiś czas, dłuzszy lub krótszy. Ta książka, mimo że autorka nie mieszka na stałe w Sierra Leone, sprawia wrażenie, że jest napisana przez kogoś "stamtąd". Dotychczas nie spotkałam autora piszącego o Afryce tak po prostu, tak jak podejrzewam, widzą ją rdzenni mieszkańcy.

"Kamieni przodków" nie można przeczytać w jeden wieczór. Tą książką trzeba się delektować, czytać spokojnie i bez pośpiechu, poczuć wszystkie zapachy, zobaczyć całą gamę barw Afryki. Klimat ta książka ma, to trzeba przyznać. Ale, i to jest ta druga strona,  jedna rzecz nie pozwala mi napisać, że książka jest absolutnie genialna i cudowna. Otóż - nie bardzo rozumiem, co z niej wynika. Czy chodziło tylko o to, żeby te 4 kobiety mogły się wygadać swojej siostrzenicy, bo nikt inny nie chciał ich wysłuchać?  Może jestem niesprawiedliwa, może nie dopatrzyłam się jakiejś oczywistości, ale czegoś mi zabrakło.

A Wy co sądzicie o tej książce? Bardzo jestem ciekawa innych opinii. 

czwartek, 28 sierpnia 2008, rr-odkowa

Polecane wpisy

  • PRZENOSINY !!

    Znalazłam dla mojego bloga inne miejsce. Zapraszam już teraz, choć przenosiny pewnie chwilę potrwają. Nowy adres: ksiazkowodolne.blogspot.com

  • Czytelnicze różności

    Długo nie pisałam, ale żadna z ostatnio przeczytanych książek nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć i potrzeby napisania o niej. Czytałam, ku własnemu zdziwieni

  • [*] [*] [*]

    Wciąż nie mogę uwierzyć .......

Komentarze
2008/09/07 12:27:12
Myślę, że one nie opowiadały Abie o swoich losach, bo nikt inny nie chciał ich wysłuchać, ale po to, żeby dać jej jakiś wgląd w swoje życie, aby zrozumiała jak wyglądało życie w Afryce. Opuściła swój kraj przecież jakiś czas temu.
Dla mnie jest to książka o wielkiej woli przetrwania, o chęci życia mimo wszelkich przeciwności, o odwadze kroczenia naprzód, kiedy nic się nie układa i wydawałoby się, że nie ma już nadziei.
Sama ostatnio pisałam o tej książce na swoim blogu i wiem, że różnie można ją odebrać. Dla Inblanco była to pesymistyczna opowieść, dla mnie wręcz przeciwnie ;)
Spis moli