rr-odkowa
Blog > Komentarze do wpisu

Ian McEwan - pierwsze spotkanie

 

Pogoda za oknem ciągle bardzie sprzyja rozwijaniu pasji czytelniczych aniżeli odpoczynkowi na świeżym powietrzu. Dzięki temu udało mi się dzisiaj przeczytać "Na plaży Chesil" Iana McEwana. To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i chyba nie ostatnie. Nie mogę powiedzieć, że to książka wybitna i cudowna, ale nie była też taka znowu ostatnia. Ciekawa historia, może trochę banalna, ale dobrze opowiedziana, więc łatwo się wciągnęłam. Książka opowiada o parze nowożeńców, których czeka noc poślubna. Ona, Florence, z trudem zwalcza narastającą panikę i poczucie obrzydzenia na myśl o kontakcie fizycznym. On, Edward, wprost przeciwnie. Nie może doczekać się "konsumpcji" małżeństwa, choć z drugiej strony obawia się czy sprosta oczekiwaniom żony. Wieczór przeciąga się, napięcie rośnie, wyczuwa się to na każdej stronie książki. Autorowi genialne udało sie budowanie napięcia. Niemalże od pierwszej strony czuć tę ciężką atmosferę unoszącą się w pokoju hotelowym. Edward boi się zbyt gwałtownego postępowania z żoną, stara się działać powoli i delikatnie. Myślami ucieka we wspomnienia i przemyślenia. Momentami miałam dość tego jego gadania "w myślach". Florence próbuje przemóc niechęć do seksu i pozwolić by mąż "czynił swoją powinność". Ona też bardzo nie chce go zawieść. Co z tego wyniknie? Czy uda im się przeżyć cudowną noc? Oczywiście nie zdradzę. Powiem tylko, że dla mnie to była bardzo smutna książka. Książka o samotności przeżyć, braku porozumienia i zrozumienia. Mówili o miłości, ale czy naprawdę się kochali? Każde z nich miało inne przesłanki, dla których zdecydowało się zawrzeć związek małżeński. Seks był dla nich tematem tabu więc tak naprawdę żadne z nich nie wiedziało co myśli drugie. Opatrznie odczytywali gesty i słowa. Pod pewnymi względami byli dla siebie zupełnie obcymi ludźmi.
Generalnie powiem, że 2 godziny spędzone z tą książką nie były czasem straconym. To dobra książka, warta przeczytania. W skali 6-stopniowej nie dałabym jej może "szóstki" ale "czwórkę" na pewno. Czy to dla Was wystarczająca zachęta? Ja po kolejną książkę McEwana z pewnością sięgnę. Szkoda tylko, że będzie to "Przetrzymać tę miłość" - książka ponoć słabsza od "Na plaży Chesil". 

czwartek, 18 września 2008, rr-odkowa

Polecane wpisy

  • PRZENOSINY !!

    Znalazłam dla mojego bloga inne miejsce. Zapraszam już teraz, choć przenosiny pewnie chwilę potrwają. Nowy adres: ksiazkowodolne.blogspot.com

  • Czytelnicze różności

    Długo nie pisałam, ale żadna z ostatnio przeczytanych książek nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć i potrzeby napisania o niej. Czytałam, ku własnemu zdziwieni

  • [*] [*] [*]

    Wciąż nie mogę uwierzyć .......

Komentarze
2008/09/19 11:10:51
Ja też na pewno sięgnę po McIwana. Skoro po przeczytaniu jego jednej książki, planujesz zabrać się za drugą - jaka może być lepsza rekomendacja?
-
2008/09/22 14:37:05
Dla mnie też jest to wystarczająca zachęta a w zasadzie utwierdzenie mnie w przekonaniu aby tę książkę wypożyczyć:)
pozdrawiam:)
-
2008/09/24 08:51:54
Czytałam choć nie byłam mocno zachwycona.
Ale.. coś ciągnie mnie do tego pisarza.
Byćmoże wszystko można było inaczej zakończyć ciekawe dlaczego autor zdecydował akurat tak.
-
rr-odkowa
2008/09/24 11:57:05
Hi hi :-) Mnie też ciągnie do kolejnej książki McEwana. Zobaczymy czy tak samo będę mówiła po książce "Przetrzymać tę miłość".
Judytta - co do zakończenia - ja skończyłabym tę książkę wcześniej. Czytelnikowi zostawiłabym możliwość samodzielnego ułożenia ciągu dalszego tej historii.
-
cedro84
2008/11/22 16:17:50
Ja sluchalem te ksiazke w wersji elektronicznej. i nie dotarlem do konca. :-(
ale nie potrafie sie jednoznacznie wypowiedziec na jej temat, bo trzeba przyznac, ze w swojej bezposredniosci opisow jest cos bardzo trafnego, zwlaszcza przy tych wszystkich senach obyczajowych.
Spis moli