rr-odkowa
Blog > Komentarze do wpisu

Wszystko przez deszcz...

Zawitała jesień i od razu dopadło mnie przeziębienie. Przez kilka dni moja życiowa aktywność koncentrowała się głównie wokół łóżka, więc korzystając z okazji - czytałam. Sprawność intelektualna też była w tych dniach obniżona, więc potrzebowałam książki łatwej, lekkiej i przyjemnej, ale choć trochę mądrej. Trafiłam nienajgorzej. "Niezywkłe akty prawdziwej miłości" Danny`ego Scheinmanna to książka, której skłąd się z dwóch wątków: "Rok 1992. Leo Dankin budzi się w nieznanym mu szpitalu, gdzieś w Ameryce Południowej. Jego dziewczyna, Eleni, nie żyje, a on nie potrafi się z tym faktem pogodzić. Obarczając się bezustannie winą za wypadek, wpada w spiralę rozpaczy i beznadziei. Czy Leo ma jeszcze szansę odkryć coś, co na zawsze zmieni jego życie?
Rok 1917. Moritz Daniecki jest galicyjskim zbiegiem z syberyjskiego obozu jeńców wojennych. Od jego miasteczka i ukochanej dzieli go siedem tysięcy kilometrów. Może i Wielka Wojna dobiegła końca, ale Moritz musi jeszcze stawić czola wycieńczającej wyprawie przez targany wojną domową kontynent. Czy kiedy w końcu dotrze w rodzinne strony, żeby prosić o rękę ukochanej, ona wciąż będzie na niego czekać?
Dwa mistrzowsko splecione ze sobą wątki, dwie fascynujące historie miłosne, dwie opowieści o bólu i stracie, jedna niezapomniana podróż  w głąb ludzkich emocji." [notka wydawnicza]

Dwie  historie miłosne, ładne i nieźle opisane, choć momentami zbyt ckliwe. Bardziej ujęła mnie historia Leo, którego dziewczyna ginie w wypadku samochodowym, a on mimo, że próbuje "jakoś" się trzymać, w pewnym momencie pogrąża się w totalnej żałobie i zamyka w swoim świecie. Żal mi go było bardzo i mimo, że nie mam takich doświadczeń, potrafiłam postawić się na jego miejscu. Z kolei historia Moritza, przemierzającego pół świata żeby dotrzeć do swojej ukochanej Lotte niezbyt mnie wciągnęła. Może dlatego, że właściwie od początku można się było domyśleć jaki będzie finał. 
Notka na okładce mówi o "dwoch mistrzowsko spelcionych ze sobą wątkach ..." - dla mnie były one zbyt oczywiste i mniej więcej od połowy książki wiedziałam w jaki sposób zostaną ze sobą powiązane. Zero oryginalności.
Kolejny minus to błędy rzeczowe. Ja rozumiem, że czasami autorowi może się coś pomylić, ale jeśli w jednym miejscu pisze o liście miłosnym, jedynym otrzymanym przez bohatera, a kilkadziesiąt stron dalej pisze o listach, to trochę razi i drażni.
Ale, żeby nie było, że tylko krytykuję to powiem o elementach, które sprawiają, iż książka może się podobać. Kilka postaci jest bardzo dobrze nakreślonych, m.in. Roberto - genialny filozof fizyki i charyzmatyczny wykładowca oraz Kiraly - nieustannie, acz barwnie, narzekający towarzysz Moritza. Kilka wtrąconych historii jest według mnie lepszych niż te główne. Bardzo podobały mi się mini-wykłady o życiu mrówek i wykłady wspomnianego Roberto, m.in. o poruszających się elektronach. Na pochwałę zasługuje też język powieści, który sprawia, że czyta się ją szybko i przyjemnie. 

Mowi się, że są książki, które szybko się czyta i równie szybko zapomina. "Niezapomniane akty prawdziwej miłości" do tej kategorii należą, ale przeczytać można. Zwłaszcza gdy katar zaleje mózg i wysiłek intelektualny nie jest wskazany ;-).

wtorek, 30 września 2008, rr-odkowa

Polecane wpisy

  • PRZENOSINY !!

    Znalazłam dla mojego bloga inne miejsce. Zapraszam już teraz, choć przenosiny pewnie chwilę potrwają. Nowy adres: ksiazkowodolne.blogspot.com

  • Czytelnicze różności

    Długo nie pisałam, ale żadna z ostatnio przeczytanych książek nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć i potrzeby napisania o niej. Czytałam, ku własnemu zdziwieni

  • [*] [*] [*]

    Wciąż nie mogę uwierzyć .......

Komentarze
2008/10/01 12:19:12
Zdrowiej szybko :)
A lektura wydaje się całkiem przyjemną, jeśli wziąć pod uwagę okoliczności, w jakich była czytana ;) Ja w momentach niemocy intelektualnej sięgam po książki sensacyjne. A katar już mnie męczy i lekko gardło zaczyna pobolewać, mam jednak nadzieję, że nie będę zmuszona do pozostania w łóżku ;)
-
2008/10/01 19:23:31
Poprawy zdrowia i samopoczucia życzę. Ja w takich chwilach niemocy intelektualnej czytam kryminały. Lekturka o miłości też może być wskazana.
-
rr-odkowa
2008/10/04 08:50:54
Dzięki dziewczyny :-) Wasze komentarze uświadomiły mi, że ja też w "stanach niemocy intelektualnej" czytuję sensację ewentualnie Chmielewską. I w ogóle zdałam sobie sprawę, że w tym roku nie przeczytałam żadnej książki sensacyjnej .... hmmmm, chyba pora to nadrobić. Pozdrowienia i zdrowia wszystkim życzę :-)
-
2008/10/07 09:26:29
Mam nadzieję,że już wykurowałaś się i wirusy Cię ponownie nie dopadną:)
Pozdrawiam serdecznie:)
-
rr-odkowa
2008/10/08 07:35:33
O tak, jest już bardzo dobrze. Dziękuję za pamięć :) Pozdrawiam.
Spis moli