rr-odkowa
Blog > Komentarze do wpisu

"Lala" - Jacek Dehnel

Jacek Dehnel moim idolem i ulubionym polskim pisarzem jest :-) Podobała mi się "Balzakiana", ale "Lala" to dopiero jest cudo!!! Przynajmniej dla mnie. Uwielbiam takie niezwykłe, ciekawe historie opowiedziane pięknym językiem i pełne emocji. Bo czego jak czego, ale emocji i uczuć w "Lali" nie brakuje. Autor tak pięknie opisał historię życia swojej babci i tym samym udowodnił, że o miłości można pisać tak po prostu, bez przesłodzenia, bez ckliwości, za to z wielką czułością. Kiedyś w pewnym artykule przeczytałam takie piękne zdanie mówiące o tym, że ".... miłość to zapięcie guzików staremu człowiekowi. Ubranie go. Podanie śniadania i obiadu...." I taką właśnie miłość czuć na wielu stronach tej książki.

"Lala" to powieść - hołd, powieść - pożegnanie. Kto jesty podmiotem? Wiadomo. Tytułowa bohterka powieści (tak naprawdę miała na imię Helena) to kobieta niepospolita i niepokorna, czasami kapryśna i pyskata. Poznajemy zawiłe losy jej przodków - dziadka, który tracił i zyskiwał majątek, babci, która była antytalentem lingwistycznym (po 25 latach spędzonych w Kijowie nie znała rosyjskiego), kuzynów i sąsiadów. Autor opowiada o dzieciństwie Lali, spędzonym w Lisowie (majątek w pobliżu Kielc), o czasie wojny i późniejszym życiu w Oliwie. Opowieść tę autor snuje nie zawsze chronologicznie, nagle urywa pewne wątki, rozpoczyna nowe, by za kilka stron wrócić do tego wcześniej urwanego. O pewnych zdarzeniach czy osobach dowiadujemy się bardzo dużo, o innych mniej. Japończyk, kóry okazał się szpiegiem, mili Niemcy stacjonujący w majątku, narzeczeni i mężowie Lali, Konstanty Ildefons Gałczyński - cały szereg ciekawych i świetnie opisanych postaci pojawia się w tej książce. Baaardzo przekonuje mnie forma powieści, w której autor prowadzi swoisty wywiad - rzekę. Babcia opowiada, wnuczek słucha. Kilkakrotnie sama siebie przyłapywałam na tym, że wydawało mi się, że ja też słucham.

Jeden "tyci - tyci" minus za początek, który zdawał się przyświecać idei, że "na początku był chaos". Wróciłam do niego po przeczytaniu ostatniej strony i, uwierzcie, było już znacznie lepiej.

Domyślam się, że wiele moli książkowych już przeczytało tę książkę, ale jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji temu gorąco jej polecam.

czwartek, 17 grudnia 2009, rr-odkowa

Polecane wpisy

  • PRZENOSINY !!

    Znalazłam dla mojego bloga inne miejsce. Zapraszam już teraz, choć przenosiny pewnie chwilę potrwają. Nowy adres: ksiazkowodolne.blogspot.com

  • Czytelnicze różności

    Długo nie pisałam, ale żadna z ostatnio przeczytanych książek nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć i potrzeby napisania o niej. Czytałam, ku własnemu zdziwieni

  • [*] [*] [*]

    Wciąż nie mogę uwierzyć .......

Komentarze
clevera
2009/12/18 09:07:36
Mam tak samo z jego powieściami, a zaczęło się właśnie od "Lali".:))
-
chihiro2
2009/12/21 16:52:54
Tak, czytalam juz kilka lat temu i bylam tak samo zachwycona. Bez zadnych "ale", Dehnel mnie zauroczyl ta opowiescia i juz!
-
2009/12/24 16:43:07
A ja Dehnela nie znam, bo nie bylo mnie juz w Polsce, kiedy debiutowal, slyszalam o nim, ale jakos sie nie zlozylo, zeby po niego siegnac. musze koniecznie nadrobic zalegosci w tej kwestii. Jak tylko uda mi sie go kupic, bo o wypozyczeniu nie ma mowy zagranica.
-
2009/12/24 16:43:39
Wesolych Swiat!
Spis moli