rr-odkowa
Blog > Komentarze do wpisu

"CÓRKA ŻOŁNIERZA NIE PŁACZE" - KAYLIE JONES

 

Powoli czytam "Firmina" i wpadam w coraz większy zachwyt (choć na początku, pomimo przeczytania licznych pozytywnych recenzji, nie bardzo mi się ten cały Firmin podobał), a w tak zwanym międzyczasie przeczytałam książkę Kaylie Jones pt. "Córka żołnierza nie płacze". Kaylie Jones jest, jak nazwisko pozwala się domyśleć, córką znanego pisarza Jamesa Jonesa.

["Córka żołnierza nie płacze" to wzruszająca, przenikliwa i przewrotna opowieść o dorastaniu i więzach rodzinnych, historia inspirowana wspomnieniami autorki z dzieciństwa spędzonego w Paryżu i na Long Island.
Życie Channe, rozpieszczonej jedynaczki, zmienia się dramatycznie, gdy jej rodzice, pisarz Bill Willis i jego żona Marcela, adoptują francuskiego chłopca, Benoit. Kaylie Jones z wielką wrażliwością i zrozumieniem ukazuje skomplikowane, zmienne relacje między bratem, siostrą, matką i ojcem, z których każde zmaga się z własnym doświadczeniem utratu i trudami dojrzewania...
]

Tyle z okładki. Ja natomiast nie bardzo wiem co powinnam o tej książce napisać. Bo z jednej strony zgadzam się, że jest wzruszająca, a momentami jest też przewrotna. Dla mnie na pewno była prawdziwa. Czuje się, że autorka w dużej mierze pisze o sobie i swojej rodzinie. Opowiada o latach spędzonych we Francji, o szkole (właściwie szkołach), braku akceptacji i przyjaźniach - często trudnych i dziwnych, o przeprowadzce do Stanów i nowych znajomościach. Dużo miejsca w tej historii zajmuje ojciec, który jest niezwykle silną osobowością i ma duży wpływ na Channe, dużo większy niż matka. Momentami jest może zbyt liberalny, co niejednokrotnie sam sobie wyrzuca, ale na pewno ma dobry kontakt z córką.

To ciekawa i naprawdę dobrze napisana książka, ale - i to jest to "z drugiej strony" - jak dla mnie trochę zbyt zwyczajna i oczywista. Ot, takie tam wspomnienia. Myślałam, że relacje między przybranym rodzeństwem będą jakieś dziwne i pokręcone, a tymczasem są takie tylko na początku. Channe jest jedynaczką i nagle musi dzielić się uwagą rodziców i opiekunki z bratem. A i Benoit na początku jest przestraszonym i zagubionym dzieckiem ciągnącym za sobą walizkę. Całe szczeście sytuacja prostuje się dosyć szybko, ale zdziwiło mnei to, gdyż z opisu książki wynikało, że te relacje będą trudne. Myślę sobie, że może bardziej doceniłabym tę książkę gdybym znała twórczość Jamesa Jonesa. Niestety literatura wojenna nie należy do moich ulubionych.

Choć nie dam "Córce zołnierza..." pięciu gwiazdek to mimo wszystko polecam tę książkę. Polecam ją zwłaszcza tym, którzy potrzebują zwyczajnej obyczajowej powieść, bez romansu, sensacji i horroru w tle.

 

 

piątek, 26 marca 2010, rr-odkowa

Polecane wpisy

  • PRZENOSINY !!

    Znalazłam dla mojego bloga inne miejsce. Zapraszam już teraz, choć przenosiny pewnie chwilę potrwają. Nowy adres: ksiazkowodolne.blogspot.com

  • Czytelnicze różności

    Długo nie pisałam, ale żadna z ostatnio przeczytanych książek nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć i potrzeby napisania o niej. Czytałam, ku własnemu zdziwieni

  • [*] [*] [*]

    Wciąż nie mogę uwierzyć .......

Spis moli