rr-odkowa
Blog > Komentarze do wpisu

Czytelnicze różności

Długo nie pisałam, ale żadna z ostatnio przeczytanych książek nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć i potrzeby napisania o niej. Czytałam, ku własnemu zdziwieniu, głównie kryminały i książki sensacyjne. Wcześniej zdarzało mi się czytać takie książki, ale jedną po drugiej !!?? Nigdy. Tymczasem przez minione dwa miesiące przeczytałam kilka książek tzw. "akcji". Być może wynikało to z faktu totalnego rozczarowania "Żółtymi cytrynkami" Kajsy Ingemarsson. Kupiłam tę książkę z niemal stuprocentowym przekonaniem, że będzie mi się podobać:
- bo lubię szwedzką literaturę,
- bo opis na okładce był bardzo zachęcający,
- bo początek zapowiadał fajną, pozytywną książkę

Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie było ani fajnie, ani pozytywnie, ani interesująco. "Agnes to prawdziwa szczęściara. Wyrwała się z sennego miasteczka, ma prestiżową pracę w najlepszej restauracji w Sztokholmie, wspierających ją rodziców i kochającego chłopaka. Czy musi martwić się o swoją przyszłość? Tak - bo szczęście nagle ją opuszcza. Agnes nie ma jednak zamiaru sie poodać. Przecież każdy koniec jest tylko początkiem czegoś nowego .... "Żółte cytrynki" to powieść o poszukiwaniu samej siebie, o miłości i przyjaźni, ale zwłaszcza o odwadze, która pozwala postawić wszystko na jedną kartę i podjąć w życiu właściwą decyzję."

Powiem szczerze, że już dawno żaden z bohaterów powieści tak mnie nie wkurzał jak ta dziewczyna. Brakowało jej logicznego myślenia, umiejętności wyciągania wniosków i składania różnych faktów w całość, czyli tego wszystkiego, co cenię u ludzi. Źle oceniała ludzi i uparcie trzymała się swojej oceny, choć wszelkie fakty świadczyły, że się myli. A już totalnie wkurzała mnie, gdy oburzała się i dziwiła dlaczego jej rodzice zakładają w necie stronę o swoim ogrodzie, zamieszczają zdjęcia i dzielą się swoją wiedzą na temat upraw. Nie rozumiała kto może chcieć czytać o ogrodzie. Ja nie czytam o ogrodach, a przynajmniej robię to rzadko, ale to nie znaczy, że nie dostrzegam ludzi, dla których nasionka, roślinki i grzebanie w ziemi jest wielką pasją. Cały urok w tej różnorodności. Oj, w ogóle wymęczyła mnie ta książka okrutnie i zastanawiam się dlaczego już wcześniej nie odstawiłam jej na półkę.

No a potem zachciało mi się czytać te kryminały i sensacje.
- Mark Alpert - "Teoria ostateczna" - "Wybitny fizyk, asystent Einsteina, 79-letni Hans Kleinman, zostaje napadnięty i ciężko pobity. Bliski śmierci prosi o spotkanie z przyjacielem i uczniem, Davidem. Umierając, podaje mu tajemniczy ciąg szestnastu cyfr .... Od tej chwili David staje się zwierzyną łowną. Poluje na niego FBI i płatny morderca działający na zlecenie tajemniczych mocodawców. Gdy w niewyjaśniony sposób giną dwaj inni współpracownicy Einsteina. David z pomocą dawnej znajomej, profesor fizyki, postanawia rozwiązać zagadkę teorii ostatecznej. Czy zwykły człowiek jest w stanie pokrzyżować plany najbardziej wpływowych ludzi na świecie?"

- Michael Connelly - "Cmentarzysko" - "Kiedy pies jednego z mieszkańcow okolicy Hollywood Hills znajduje kość, wydaje się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ale właściciel zwierzęcia - emerytowany lekarz - rozpoznaje w zdobyczy pupila ludzkie szczątki. Policja podczas przeszukiwania terenu odkrywa niemal kompletny szkielet chłopca. Badania kryminalistyczne ujawniają, że ofiara została zamordowana kilkanaście lat wcześniej, a za życia była regularnie maltretowana. Detektyw Harry Bosch rozpoczyna śledztwo, by rozwikłać mroczną zagadkę sprzed lat. Jednak po upływie tak długiego czasu dochodzenie jest niezwykle trudne, a władze naciskają, by jak najszybciej zamknąć sprawę."

- Marek Krajewski - "Śmierć w Breslau" - W tym tomie Eberhard Mock rozwiązuje zagadkę morderstwa młodej wrocławskiej arystokratki. Pomaga mu, przysłany z Berlina, młody policjant Herbert Anwaldt.

A gdy już rozszyfrowałam zagadkę ostatniej zbrodni poczułam, że pora na jakąś dobrą, obyczajową książkę. I przeczytałam "Norwegian Wood" Haruki Murakamiego. Ale o niej napiszę już w następnym wpisie ...... niebawem :))

czwartek, 03 czerwca 2010, rr-odkowa

Polecane wpisy

Komentarze
m.tucha
2010/06/03 22:33:16
A chciałam tak przeczytać "Żółte cytrynki", już mi się odechciało :)
-
2010/06/04 10:33:31
Ja też na "Żółte cytrynki" miałam ochotę, dobrze, że nie zdążyłam kupić!
-
2010/06/07 08:02:52
Jak to dobrze, że odłożyłam tą książkę na później, teraz jeszcze bardziej wydłuży się droga do jej przeczytania - mam na myśli "Żółte cytrynki"
Pozdrawiam
Spis moli