rr-odkowa
RSS
niedziela, 01 marca 2009

 

Anita Shreve do tej pory była pisarką zupełnie mi nie znaną. Na mojej "wish list" ciągle jest jej książka "Żona pilota", ale nigdy nie miałam dość szczęścia żeby znaleźć ją na bibliotecznej półce. Podczas ostatniej wizyty u moich ulubionych pań bibliotekarek trafiłam na "Trudną miłość" tej autorki. Najwyraźniej podświadomie czułam, że potrzebuję takiej lektury - typowej powieści obyczajowej, dobrego czytadła. I nie zawiodłam się, bo "Trudna miłość" to naprawdę dobra książka, wciągająca, akceptowalnie słodka i "kobieca". To takie czytadło z wyższej półki. Gdyby przypominała książki D. Stelle czy innych autorek jej podobnych z pewnością po kilkunastu stronach rzuciałbym ją w kąt. Jest inaczej, po tej lekturze tym bardziej mam ochotę przeczytać "Żonę pilota". 

"Trudna miłość" to historia wielkiej, namiętnej miłości młodziutkiej, bo zaledwie 15-letniej Olimpii Biddeford i lekarza - 40-letniego Johna Haskella, ojca i męża. Jest przełom wieków (XIX i XX), Olimpia wraz z rodzicami spędza wakacje
w Fortune`s Rock. Mają tam piękny dom, z którego korzystają tylko w wakacje. Jej ojciec jest bardzo szanowanym i wykształconym człowiekiem i sam zajmuje się edukacją córki.... nawet w wakacje. Od pierwszych stron książki można wyczuć, że Olimpia jest przysłowiową "córeczką tatusia" - miła, pogodna, inteligentna, oczytana, umiejąca dyskutować z wykształconymi gośćmi ojca. Jest jego dumą i nadzieją.  

Taka sielanka nie może trwać wiecznie. Pewnego dnia pan Biddeford zaprasza na obiad Johna Haskella wraz z rodziną. Olimpia i John poznają się i zaczyna się. Początkowo wszystko wygląda niewinnie, iskrzy między nimi, ale wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą. Mówi się, że na miłość nie ma lekarstwa i tak jest tym razem. Zakochują się w sobie bez pamięci. Początkowo obydwoje bronią się przed tym uczuciem. Bezskutecznie. Zaczyna się romans......... romans, który będzie wielkim skandalem. A mimo to trudno ich potępić. Olimpia jest mądrą, na swój wiek bardzo dojrzałą osobą, która pokochała mężczyznę. Jej pech polega na tym, że on ma rodzinę. Cała historia nabiera rumieńców gdy kochankowie zostają nakryci "in flagranti" podczas urodzinowego przyjęcia głównej bohaterki. Co z tego wyniknie, jakie będą konsekwencje, czy ich miłość ma szansę przetrwać ...... o tym jest ta powieść. 

Mnóstwo emocji było w tej książce, emocji, namiętności i miłości w różnych odmianach. Momentami smutna, momentami niosąca nadzieję, ale ciągle w jakimś sensie prawdziwa. To historia, która naprawdę mogła się wydarzyć. Chwilami bardzo współczułam Olimpii i próbowałam wczuć się w jej sytuację, chwilami  zazdrościłam jej tzw. "hollywoodzkiego początku".

Bardzo podobał mi się język tej powieści, momentami kwiecisty, momentami bardzo współczesny, idealnie pasujący do przełomu wieków. Nie wiem jak to możliwe, ale Shreve udało się nie popaść w melodramatyczny ton i to jest wielki plus tej książki. Niedawno Zosik pisała o zaczytaniu po uszy - to właśnie przeżyłam czytając "Trudną miłość". W czwartek czytałam całe popołudnie i wieczór. Wszystko inne było nieważne. Uwielbiam taki stan.

Gorąco polecam tę książkę każdemu kto potrzebuje zapomnieć się czytając o pięknej, romantycznej miłości, ale nie chce marnować czasu przy bylejakiej lekturze.  

19:45, rr-odkowa
Link Komentarze (9) »
niedziela, 22 lutego 2009

Szczęście mi ostatnio sprzyja :-)) Aerien i Bospa nagrodziły mój blog tym oto znaczkiem. Ogromnie Wam za to dziękuję dziewczyny :-)

Jest mi tym bardziej miło, że ostatnio się trochę rzadziej zaglądam na bloga. 

Jeszcze raz bardzo bardzo dziękuję :-))

Jako, że zabawa trwa od dłuższego już czasu chyba nie ma sensu żebym kogoś nominowała. Tym bardziej, że trudno byłoby wybrać tylko 7 blogów. Przyznaję, próbowałam to zrobić, ale z kilkudziesięciu "moich ulubionych" blogów wybrałam 13 tych naj naj i nie potrafiłam nikogo więcej skreślić. Za dobre blogi tworzycie Moi Drodzy !! :-)) Po prostu.

Pozdrawiam. 

 

11:09, rr-odkowa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 lutego 2009

Witaj piękny świecie !!! :) Kończy się szaleństwo w pracy, pogoda choć wiosenna, mimo wszystko nie zachęca do spacerów, cóż więc robić?? Ano czytać!!!

Kilka dni temu udało mi się skończyć "Grecki skarb". Dziwne mam odczucia jeśli chodzi o tę książkę. Bo wszystko wskazywało, że będzie to "hicior", na który dlugo czekałam. Gwarantem niezapomnianych wrażeń miał być autor - Irving Stone jest jednym z tych pisarzy, których książki zawsze czytałam z wypiekami na twarzy. Bohater - Henryk Schliemann - archeolog amator oraz temat - starożytne wykopaliska - to coś co tygryski lubią najbardziej. Sama miałam kiedyś plan ukończenia archeologii i kopania w ziemi w poszukiwaniu skarbów przeszłości. Potem plan się zmienił, czego nie żałuję, ale archeologia na zawsze pozostanie mi bliska. Jednym słowem, wszystko wskazywało, że książka będzie strzałem w dziesiątkę. Niestety nie była. I tak naprawdę, do końca nie wiem dlaczego. Czegoś mi w tej książce zabrakło. Czytałam ją długo i bez większego entuzjazmu. Początkowo czułam się winna, że nie potrafię docenić dobrej książki. A potem pomyślałam: "chrzanić to" - w końcu mam prawo krytykować książkę, choćby nawet 99% czytelników twierdziło, że jest genialna. 

Pamiętam, jak Padma pisała o "Greckim skarbie" i o swoich mieszanych uczuciach względem głównego bohatera. Zgadzam się z nią. Schliemann był momentami strasznie wkurzający, małostkowy, skąpy i egocentryczny. I mam wrażenie, że Stone też nie do końca go polubił i zaakceptował. Mam wrażenie, że w tej książce zabrakło pasji pisarza. O ile m. in. "Pasja życia" i "Udręka i ekstaza" były pisane z tzw. "zębem" to tu tego zabrakło. Pewnie to tylko moje subiektywne odczucia, ale nie ma co ukrywać, że trochę się tą książką rozczarowałam.

Nie oznacza to jednak, że była zła oraz że nie zachęcam do lektury. Podobała mi się (dałabym jej czwórkę w skali 5-cio stopniowej) i polecam. Tylko jestem rozczarowana, bo liczyłam na dużo, dużo więcej.

Niemniej cieszę się, że przeczytałam "Grecki skarb", bo wcześniej niewiele wiedziałam o tym jak wyglądało odkrywanie Troi, że odkopał ją ten sam człowiek, który potem odnalazł skarb Agamemnona. Tym bardziej, że Irving Stone jest mistrzem w zbeletryzowanym odtwarzaniu życia (zawodowego i prywatnego) bohaterów swoich biografii. Dzięki temu choćby taki Henryk Schliemann okazał się człowiekiem z krwi i kości, a nie tylko pustym nazwiskiem, któremu należy się pamięć i szacunek. A że ten człowiek nie był ideałem? A któż nim jest?

 

18:27, rr-odkowa
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 26 stycznia 2009

O ile początek stycznia był cudownym czasem, spokojnym i idealnym na lektury, o tyle kolejne dwa tygodnie upłynęły mi pod hasłem "Praca" i nie przeczytałam właściwie nic. Po 16 godzinach przed komputerem, mogłam tylko paść na łóżko i liczyć, że do rana nie będę musiała patrzeć. Oczy zamiast zwyczajnych - zielonych zrobiły się uroczo czerwone. Chomik by mi zazdrościł ;-)

Na szczęście styczeń powoli się kończy i znów wchodzę na prostą. Czego dowodem niech będzie ten wpis. 

 Bo oto w tak zwanym "międzyczasie" udało mi się skończyć "Czerwoną sofę" Michele Lesbre. Wyczyn to niewielki, bo książka nie ma nawet 150 stron. Ale jest piękna i cieszę się, że trafila mi się taka lektura.  Długo szukałam odpowiedniego słowa, które mogłoby ją określić, aż w końcu znalazłam. Ta książka jest niesamowicie delikatna. Wiem, że to nie jest epitet, którym określa się powieści, ale tutaj pasuje mi idealnie.To taka delikatna, łagodna i miła książka, która mimo, że porusza wiele ważnych tematów to nie powoduje nagłych skoków ciśnienia ;) Choć cienka, nie jest to lektura na jeden wieczór, przynajmniej nie dla mnie. Tą książką należy się delektować, czytać powoli, najlepiej przy filiżance ulubionej herbaty. 

Anna wyrusza, śladem swojego dawnego ukochanego, w podróż koleją transsyberyjską. W czasie tej długiej podróży wraca do dawnych dni, przygląda sie ludziom, obserwuje krajobraz za oknem. Jej myśli są równie niespieszne jak cała ta podróż. Anna pragnie zobaczyć się z kochanym niegdyś mężczyzną - Gylem, ale też tęskni za swoją sąsiadką, Clemence - starszą panią, która lubiła przesiadywać na korytarzu, na tytułowej "czerwonej sofie". Starsza pani ma problemy z pamięcią, ma olbrzymią kolekcję kapeluszy, a za oparciem kanapy przechowuje zdjęcie swojej największej miłości. Clemence, mimo, że jest kobietą bardzo wiekową, ma ognisty temperament i należy do osób, które na zawsze pozostają młode duchem.

Jak zakończy się ta podróż? Czy Anna odnajdzie Gyla? Jakie niespodzianki przyniesie Annie życie? O tym wszystkim przeczytacie sami. Ja mogę tylko powiedzieć, że bardzo polecam tę książkę, szczególnie tym z Was, którzy potrzebują chwili wytchnienia, wyciszenia. 

Czytając, miałam wielką ochotę usiąść z bohaterkami na tej czerwonej sofie i strasznie żałowałam, że nie mieszkam w Paryżu i nie mam takiej sąsiadki.  

Pozdrawiam. 

18:53, rr-odkowa
Link Komentarze (7) »
czwartek, 08 stycznia 2009

 

Naprawdę dobrze zaczął mi się ten rok. Zwłaszcza czytelniczo. Wczoraj przeczytałam świetną książkę, kóra od dawna była na mojej "Wish list" i którą to po Świętach udało mi się wypożyczyć w mojej ulubionej bibliotece. Tą książką jest "Doppler" norweskiego pisarza Erlenda Loe. Specyficzna to była lektura. Na pozór wesoła i trochę absurdalna, po głębszym zastanowieniu gorzka i krytyczna ..... i wyjątkowa. Jest to historia dorosłego mężczyzny, tytułowego Dopplera, który podczas przejażdżki w lesie spada z roweru i doznaje "objawienia". Wszystkie sprawy, które do tej pory były dla niego ważne, nagle tracą swoją wartość. Porzuca rodzinę i przenosi się do lasu. Wkrótce jego towarzyszem staje się cielak łosia - Bongo. Doppler rzadko opuszcza swój las, głównie wtedy gdy potrzebuje np. mleka odtłuszczonego (!!!) Nie używa pieniędzy - stosuje handel wymienny, ewentualnie kradnie narzędzia, które pomagają mu przeżyć w lesie, wkurzają go piosenki z bajek i programów dla dzieci, nie znosi prawicowców i ludzi ambitnych. W ogóle unika ludzi, czasami tylko spotyka się z Dusseldorfem - dziwnym, samotnym facetem, układającym makietę bitwy z czasów II wojny, w której zginął jego ojciec. Z czasem jednak w lesie zaczyna pojawiać się coraz więcej ludzi: Gregus Doppler - mały syn, ktory woli mieszkać z ojcem w namocie niż z mamą i siostrą w dużym, wygodnym domu; Bosse Munch - prawicowiec z psem, ślepo naśladujący głównego bohatera. Oj, sporo się dzieje się w tej książce, ale nie to jest w niej najważniejsze. Najważniejsze jest przesłanie. Znajdziemy tu krytykę współczesnej konsumpcji, wygodnictwa, zajmowania się sprawami nieistotnymi i traktowanie ich tak, jakby od decyzji jaki kolor ma mieć podłoga w łazience zależało życie. To jest też książka o granicach wolności. Książka, która stawia pytanie czy w obecnych czasach da się realizować swój własny plan na życie, czy może jesteśmy zmuszeni do życia według z góry narzuconego, powszechnie akceptowanego, schematu. 

"Doppler" to naprawdę świetnie napisana książka. Mnie szczególnie zachwycały fragmenty pokazujące relację: główny bohater - łoś Bongo.
..."Po odejściu mojej żony Bongo długo się dąsa. Tłumaczę to sobie tym, że jest o mnie zazdrosny. Patrzy na moją żonę jak na rywalkę, co zresztą odpowiada prawdzie. - Ale żona to zupełnie co innego niż kumpel-  tłumaczę mu. - Ożeniłem się z nią i muszę się z nią liczyć, no i ją kocham. Ty i ja jesteśmy natomiast przyjaciółmi i już zawsze nimi będziemy, i mogę ci się zwierzyć z wielu rzeczy, których jej nigdy nie powiem. Nie bój się - mowię, iskając go z pasożytów. - Ty i ja, Bongo."
..."Sądząc na oko, stanie się niedługo łosiowym nastolatkiem. To okres burzy i naporu, dlatego prowadzimy ze sobą częste, długie rozmowy. Bywa, że Bongo w gniewie opuszcza namiot, ale na szczęście zawsze wraca.[....] I czuję, jak miotają nim przeciwstawne siły nastoletniego życia. Do tgo codzienna huśtawka nastrojów: od delikatności do agresji, od poezji do wulgaryzmów. Naturalną koleją rzeczy pojawiają się również pytania, na które sam musi znaleźć odpowiedź. Mogę dać mu poczucie bezpieczeństwa i pewność, że jest kochany, ale on sam musi wyjść światu na spotkanie. Niestety, życie jest bardzo brutalne. Nawet dla łosi."

I na koniec króciutki akapit, który mnie rozśmieszył niemalże do łez: .... "Tak przy okazji, Bongo i pies prawicowca myślą, że są parą. Są nierozłączni i mam wrażenie, że planują potomstwo. Bongo wydaje się być zakochany po uszy i jak dotąd nie miałem serca wyjaśnić mu, że pies prawicowca jest psem, a nie łosiem." ;)   

Bardzo jestem ciekawa innych książek Erlenda Loe, bo "Doppler" niewątpliwie zapada w pamięć i jest warty polecenia. 

19:52, rr-odkowa
Link Komentarze (6) »
niedziela, 04 stycznia 2009

"Świadectwo prawdy" to moje pierwsze spotkanie z Jodi Picoult. Pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie, bo wciągnęła mnie ta książka bardzo i błyskawicznie ją przeczytałam. Podoba mi się takie pisanie. Nie jest to żadna ambitna literatura, ale dobrze napisana książka łącząca elementy obyczajowe i kryminalne z wątkami romansowymi.

W wiosce Amiszów zostaje znaleziony martwy noworodek. Podejrzenia padają na młodą Amiszkę - Katie Fisher, która ma wszelkie objawy połogu, a mimo to nie przyznaje się ani do bycia w ciąży, ani tym bardziej do zamordowania dziecka. Sprawa jest skomplikowana i trudna ponieważ Amiszowie nie używają przemocy, nie kradną, nie zabijają - są uczciwi i spokojni. Jak więc możliwe, że młoda dziewczyna popełniła taką zbrodnię. Prokurator stawia dziewczynie zarzuty, a jej obrony podejmuje się słynna adwokatka - Ellie Hathaway. Z podejrzaną łączą dalekie pokrewieństwo. Żeby uchronić dziewczynę przed aresztem adwokatka zobowiązuje się pilnować jej, co jest równoznaczne z zamieszkaniem w wiosce Amiszów. To niewątpliwie olbrzymia zmiana w życiu pani adwokat, która poznając życie tej specyficznej osady, jednocześnie lepiej poznaje siebie. Jest to szczególnie ważne w kontekście spotkania z mężczyzną, który przed laty był jej wielką miłością. Udaje jej się także znaleźć wspólny język ze swoją klientką. Prowadzone dochodzenie powoli odkrywa okoliczności zbrodni, ale na ostateczne rozwiązanie musimy czekać do ostatniej strony. W międzyczasie dzieje się bardzo dużo i ponad 400 stron książki czyta się niemalże jednym tchem.

Cieszę się, że w końcu przeczytałam tę książkę, ponieważ już wcześniej dużo dobrego czytałam o twórczości Jodi Picoult i po cichu liczyłam, że mi też będzie się podobać. I tak było. Teraz "Świadectwo prawdy" czyta moja mama i też jest zachwycona :-)

18:38, rr-odkowa
Link Komentarze (9) »
czwartek, 01 stycznia 2009

Właściwie nie miałam zamiaru robić podsumowań, ale widzę, że na wielu blogach takowe się znalazły to i ja postanowiłam się pobawić. A co mi tam. Pomyślałam, że wybiorę 5 książek, które były dla mnie najważniejsze w tym roku. Książki, do których chciałabym w przyszłości wrócić i które ciągle wspominam. 

Mój Top 5 2008 roku kształtuje się następująco.

Pozycja numer 5- "Mitomanka"- Mary Morissy - za ciekawy temat i ..... niewielką objętość, dzięki czemu była to idealna "książka podróżna". Ci, którzy czytają w autobusach i pociągach zapewne wiedzą o czym mówię ;-)

Pozycja numer 4 - "Stuhrowie. Historie rodzinne" - Jerzy Stuhr - za wprowadzenie w rodzinną atmosferę Świąt i tęsknotę za tymi, którzy odeszli bezpowrotnie.

Pozycja numer 3 - "Krzyk czapli - Lian Hearn - o całej sadze rodu Otorich napiszę kiedyś więcej. Teraz wyróżniam ją za to, że 550 stron przeczytałam właściwie bez przerwy. Jakimś cudem udało mi się zasnąć, ale po 4 godzinach wstałam, żeby czytać dalej. Totalny świr! 

Pozycja numer 2 - "Plaża muszli" Marie Hermansson - za ciekawą historię, dobry skandynawski klimat i zakończenie :-)

Pozycja numer 1 ... bezkonkurencyjne w tym roku - "Odkrycie nieba" - Henry Mulisch - za wszystko - temat, styl, erudycję autora. Rewelacja i już!

21:55, rr-odkowa
Link Komentarze (4) »
wtorek, 30 grudnia 2008

Tak jak zapowiadałam przedstawiam dzisiaj nowy stosik. Kiedy to wszystko przeczytam - nie mam pojęcia. Ale ja już tak mam. Na mojej półce musi stać dużo książek i muszę mieć wybór, inaczej czuję się ograniczana ;-)

A oto moje stosiki: pierwszy to zdobycze biblioteczne, drugi to książki w języku angielskim zakupione za przysłowiową"złotówkę"

 

1. George Eliot - "Młyn nad Flossą" - Klasyka. Wstyd się przyznać - nigdy wcześniej nie przeczytałam tej książki i wkrótce mam zamiar naprawić ten błąd.
2. Erlend Loe - "Doppler" - tę książkę mam od dawna na mojej "wish-list". O ile dobrze pamiętam Padma napisała kiedyś fajną recenzję tej książki.
3. "Czas ciekawy czas niespokojny" z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel cz. 1 - Profesora Kołakowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać, to klasa sama w sobie. Mam nadzieję, że ten wywiad również taki będzie.
4. Anita Shreve - "Trudna miłość" - opowieść o romansie 40-letniego mężczyzny i 16-latki, który kończy się wielkim skandalem. No zobaczymy ....
5. Zofia Staniszewska - "Czarownica z Radosnej" - opowieść o Jagodzie, która zamieszkała w domu pod lasem i wiedzie ciekawe i spokojne życie ..... A może ono wcale nie jest takie spokojne?
6. Robert van Gulik - "Sędzia Di i zjawa" - wypożyczyłam na próbę. Na blogu Szamanki przeczytałam recenzję innej książki z tej serii i byłam ciekawa czy mi też będzie się podobać.
7. Judy Budnitz - "Gdybym ci kiedyś powiedziała" - ta książka już od miesiąca stoi na półce, ale zapowiada się ciekawie więc na pewno w końcu się skuszę.
8. Jerome K. Jerome - "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" - Od dawna polowałam na "Trzech Panów... ", ale w mojej bibliotece był tylko stary, bardzo poplamiony egzemplarz i jakoś mnie odrzucało. W końcu trafiłam na nowe wydanie.
9. Haruki Murakami - "Przygoda z owcą" - Od czasu do czasu mam wielką ochotę na "coś" tego autora.
10. Michele Lesbre - "Czerwona sofa" - Nagroda Goncourtów 2007: polski wybór. Cieniutka, ale mam nadzieję, że warta tej nagrody.
11. Salman Rushdie - "Czarodziejka z Florencji" - Nowa powieść tego słynnego pisarza. Ładnie wydana, oby też była ładnie napisana :-)

1. Kim Edwards - "The Memory Keeper`s Daughter". Podczytuję ją w wolnych chwilach i stwierdzam, że wciąga od pierwszej strony. Książka ukazała się również w Polsce, pod tytułem - "Córka opiekuna wspomnień"
2. Mark Mills - "The Savage Garden". Toskania, ogród, tajemnica. Zapowiada się intrygująco.
3. Sarah Waters - "The Night Watch" - Gdzieś czytałam o tej książce, ale za nic nie pamiętam gdzie.
4. Linwood Barclay - "No Time for Goodbye" - Kryminał o poszukiwaniu zaginionej bez śladu rodziny.
5. Linda Grant - "Still here" - Zupełnie nie znam tej autorki, ale przeczytałam, że jest laureatką Orange Prize za książkę  "When I Lived in Modern Times".

 Uff...... dużo tego, ale styczeń zapowiada się mroźnie, więc zamiast włóczyć się niewiadomo gdzie, będę siedziała pod kocykiem i czytała :-)))

17:34, rr-odkowa
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008

Tak się ostatnio złożyło, że po kilku REWELACYJNYCH lekturach trafiłam na te mniej fajne. Właściwie to męczyłam się z nimi przez długi czas i w końcu dałam sobie spokój. Nic na siłę. Nie przeczytałam najnowszej książki Joanny Szczepkowskiej "Kocham Paula McCartneya" oraz "Winnicy w Toskanii" Ferenca Mate.

Szczególnie jest mi przykro z powodu pierwszej pozycji - po lekturze opowiadań "Fragmenty z życia lustra", które dla mnie były odkryciem, byłam pewna, że ta powieść również mnie zachwyci. Nie zachwyciła :-( Właściwie to znudziła i rozczarowała i w efekcie wróciła na półkę. Może to za sprawą głównej bohaterki, która od początku jakoś mi nie leżała? 

"Winnica w Toskanii" natomiast przypominała mi powieści o Prowansji Mayla, ale poza krótkimi fragmentami, które były naprawdę ciekawe lub zabawne cała książka wydała mi się dość nudna i w Drugi Dzień Świąt poczułam, że nie mam ochoty czytać dalej. Poza tym, przeżywałam prawdziwe katusze czytając o przepysznym czerwonym winie, pastach i innych smakowitościach, bo ja czerwone wino uwielbiam i już!

Ale dla przeciwwagi czytam teraz "Świadectwo prawdy" Jodi Picoult - książkę, której na pewno nie porzucę, bo wciągnęła mnie bardzo i nie mogę się doczekać kiedy zakończenia. A jutro przedstawię Wam mój nowy stosik - efekt dzisiejszych odwiedzin w bibliotece i polowania na książki angielskie za 1 zł :-))

 

22:39, rr-odkowa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 grudnia 2008

Wszystkim blogowiczom i odwiedzającym .....

 

22:48, rr-odkowa
Link Komentarze (9) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
Przeczytane w 2010 roku
Aktualnie czytam
Napisz do mnie
Przeczytane w 2009 roku
Przeczytane w 2008 roku
Szablon bloga wybrany z katalogu
Tu zaglądam
Ulubione blogi książkowe
Ulubione blogi różne
Spis moli